I co tu począć

Nie mam stałej narzeczonej, a tym bardziej aspirującej na ewentualną pragnęłaby wychowywać ze mną syna. Może to i dobrze, gdyż nie dość, iż mimo 28 lat nie czuję się jeszcze na wychowywanie potomstwa przyszykowany, to miałbym ogromny kłopot z wybraniem dla niego imienia. Z jednej strony chciałbym żeby mój potencjalny przyszły syn lub córka miał pospolite, krajowo brzmiące imię, jak Zygmunt, Janusz lub też Marian, ale z drugiej strony nie mam pojęcia czy te imiona, minimalnie już przestarzałe w dzisiejszych latach, absolutnie już staną się faux pas za następnych 10 lat. A przecież żaden dorosły nie chciałby być znienawidzony przez swoje potomstwo, głównie dlatego, że nie chciało mu się wysilić i poświęcić trochę czasu nad zastanowieniem się nad najbardziej pasującym imieniem. Co z tego, iż widzi mi się Kevin, gdy po pierwsze w krajowym alfabecie nie pojawia się litera ,v”, a poza tym zwykle kojarzyć się będzie z urwisem z uwielbianej komedii puszczanej w polskiej telewizji kolejnej Gwiazdki. A jak przydarzy się dziewczyna? Nie mam zielonego pojęcia czy na cieście urodzinowym z okazji jej pełnoletniości w roku 2028 uśmiechałaby się, gdyby miała napisane Sonia, Iwona, Krystyna czy może Christina. Kochani, a czym wy się sugerowaliście dając imię dla swoich pociech? Analizowaliście sens poszczególnych imion w sieci czy może wyszukiwaliście znanych bohaterów o takim samym imieniu? Bardzo jestem ciekaw jak to robią teraźniejsi młodzi rodzice.

This entry was posted on sobota, Październik 15th, 2011 at 19:30 and is filed under Bez kategorii. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply